Paweł Dobek: lean i kaizen to jego melodie
Najpierw sprawdziłem, czym zajmuje się bohater dzisiejszego odcinka.
Wszedłem na profil na LinkedIn i zobaczyłem następujący opis:
Wspieram zarządy w budowaniu stabilnych, skalowalnych i przewidywalnych procesów.
Łączę Lean, Kaizen i analizę danych, by tworzyć systemy, które realnie zwiększają efektywność i wynik biznesowy.
Do kogo chce dotrzeć?
Następnie zapytałem go, do kogo chce trafić ze swoim przekazem.
Odpowiedział tak:
Chciałbym trafić do średnich i małych firm. Do ludzi, którzy chcą się rozwijać i zmieniać rzeczywistość.
Wszędzie tam, gdzie liczy się człowiek, bo firmy z wysoką kulturą organizacyjną są skazane na sukces.
Reasumując, chciałbym skazywać na sukces.
Miałem już prawie wszystkie informacje
Kaizen, lean, skalowalne procesy i skazywanie na sukces.
Jak z tych puzzli stworzyć coś, co odróżni Pawła Dobka od konkurencji na LinkedIn?
Pierwszy pomysł
Pierwszym pomysłem, jaki przyszedł mi do głowy, był nowy opis profilu na LinkedIn:
Skazuję firmy na sukces, ucząc lean, kaizen i analizy danych
Drugi pomysł
Fraza „skazuję firmy na sukces” aż prosi się o szersze wykorzystanie.
Dlatego drugim pomysłem były posty opatrzone grafiką „skazałem tę firmę na sukces”.
Posty, w których Paweł chwaliłby się współpracami z klientami.
Treść mogłaby naśladować język sądowy, wydawanie wyroków, odczytywanie ich uzasadnień.
Nikt (jeszcze) nie robi takich rzeczy, więc… 🙂
Nie tylko sukces
Wspomniana fraza okazała się być niezwykle plastyczna.
Skazywać bowiem można nie tylko na sukces, ale i na wszystko, co ten sukces opisuje:
skazałem tę firmę na 15-procentowy wzrost
skazałem tę markę na popularność w grupie xyz
Trzeci pomysł
Kiedy w opisie Pawła na LinkedIn natknąłem się na słowo kaizen, moja wyobraźnia rozgrzała się do czerwoności.
Ale zanim go opiszę, muszę zrobić mały skok w bok.
Reklama bez reklamy
To, czym się zajmujemy, może mieć odzwierciedlenie w sposób, jaki piszemy na LinkedIn.
I to niekiedy w bardzo dosłowny sposób.
Forma naszych postów może być swoistą reklamą tego, co robimy.
Oczywiście nie zawsze jest to realne, ale są przypadki, w których aż prosi się o to, żeby to wykorzystać.
Ideałem jest, kiedy ktoś widzi nasz post i bez patrzenia na nazwisko autora jest w stanie stwierdzić, do kogo on należy.
To może być albo jakiś detal (charakterystyczny sposób zapisu, jak np. w postach Macieja Lewińskiego), albo cała forma posta.
Jednym słowem:
Powiedz mi, że jesteś Pawłem Dobkiem, nie mówiąc, że nim jesteś.
Posty naśladujące to, co robisz
Idąc tym tropem, linkedinowe posty sprzedawcy noży mogą wyróżniać się krótkimi zdaniami.
Akapity, a nawet zdania mogą być „posiekane” na krótkie frazy.
Można wręcz stworzyć styl polegający na stawianiu kropek częściej niż robi się to normalnie:
Ostre bardzo. Noże. Do kuchni.
Tną plasterki. Na plasterki. A kostkę. W kostkę.
Posty gabinetu logopedycznego mogą zawierać błędnie wypowiadane słowa.
Autor mógłby na przykład:
piszacz o tym, że pacjentom czężko szę dogadacz, bo ludzie nie rorzumieją ich wymowy.
Rzecz jasna wszystko musiałby być podane czytelnikowi z gracją, lekko i w punkt.
Pytanie jednak brzmi: co miałby robić Paweł Dobek, który chce być kojarzony z kaizen?
Paweł Dobek i posty w stylu kaizen
Ludzie na LinkedIn stosują kaizen, nie wiedząc o tym, że to robią.
Publikują uparcie dzień po dniu, starając się, żeby każdy ich kolejny post był choć odrobinę lepszy.
Myślę, że można pójść jeszcze dalej.
Wyobraziłem sobie Pawła, który wrzucałby codziennie ten sam post, ale w każdym poprawiał jakiś jeden drobiazg.
Dlaczego to ma sens?
Bo tworzenie treści, które formą nawiązują do tego, co robimy, to reklama bez reklamy.
Jak powiedziałby pewnie Bruce Lee, to sztuka walki bez walki.
A propos tego karateki, przypomniał mi się post, w którym przerobiłem jego cytat na następującą „mądrość”:


A skoro Bruce Lee bałby się Pawła Dobka publikującego ten sam post bez końca, to… 😉
Odłóżmy jednak żarty na bok.
Czwarty pomysł
Idea publikowania serii tych samych postów jest nieco ekstrawagancka.
Na szczęście oprócz kaizen, Paweł Dobek wspomina również o lean.
Postanowiłem pójść tym tropem.
Ale najpierw przestudiowałem z grubsza, czym lean jest.
Posty coraz bardziej lean
Czytając o lean, natknąłem się na następujące frazy:
Określ, co jest naprawdę ważne dla klienta.
Zobacz cały proces od początku do końca i znajdź marnotrawstwo.
Rób tylko to, czego ktoś potrzebuje „tu i teraz”.
Jak można przenieść te zasady na grunt LinkedIna?
Określ, co jest naprawdę ważne dla użytkownika LinkedIn
Patrz na post z jego perspektywy.
A perspektywa użytkownika LI jest wyjątkowo prosta:
Powiedz mi, co będę z tego miał?
Znajdź marnotrawstwo w procesie tworzenia postów
Może zbyt dużo czasu zajmuje Ci wyszukiwanie pomysłów na posty?
Może brniesz w planowanie postów na 2 lata do przodu, zamiast publikować rzeczy, które wpadają do głowy tu i teraz?
Może za długo cyzelujesz każde zdanie?
Pisz tylko o tym, czego ktoś potrzebuje „tu i teraz”
Rozwiązuj obecne problemy czytelnika.
Paradoksalnie, pisząc w taki sposób, dotyka się również problemów, które nadejdą w przyszłości.
Przykład: zachęcając dziś do zmiany diety, wpływasz na jego zdrowie za 10 lat.
Piąty pomysł
Tym, co naprawdę dziś odróżnia Pawła Dobka od konkurentów, jest jego linkedinowy biuletyn Lean Songs.
Jak sam o nim pisze:
to wyjątkowy biuletyn, w którym rytm spotyka proces, a muzyka staje się metaforą efektywności.
Mówiąc wprost: Paweł tworzy piosenki o rzeczach związanych z jego pracą. Robi to z pomocą AI, ale efekt naprawdę dobry.
Jak wycisnąć więcej z Lean songs?
Poszedłbym w trzech kierunkach.
Pierwsza opcja
Tworzyłbym piosenki dotyczące przyszłych klientów, wymarzonych klientów.
Piosenki mocno spersonalizowane.
Mówiące o konkretnych problemach, jakie mogą dopaść tę konkretną firmę.
O tym, jak te problemy można byłoby (z pomocą autora) rozwiązać.
A potem starałbym się dotrzeć z tą piosenką do ludzi z tej firmy.
Druga opcja
Równolegle wypuszczałbym piosenki dla odbiorców międzynarodowych.
Na przykład piosenkę o Toyocie. O tym, jak ta firma „zaraziła” cały świat swoim leanowym podejściem.
Trzecia opcja
Raz na czas wypuściłbym coś nawiązującego do najnowszych wydarzeń (real time marketing).
Niespodzianka dla Pawła
Wiem, że Paweł Dobek lubi skalowalne procesy.
Dlatego na koniec mam dla niego mały prezent.
Jeśli chce wyskalować proces tworzenia piosenek, zapraszam go na darmowe konsultacje dotyczące zarówno słów, jak i muzyki.
I coś dla Ciebie, drogi czytelniku
Chcesz, żebym rzucił fachowym okiem na treści, które publikujesz?
Kliknij tutaj (bez żadnych zobowiązań)
A jeśli marzy Ci się epicki biuletyn na Linkedin,
Skoro tu jesteś, zobacz pomysły na:
4. koncepcję i nazwę portalu randkowego
5. posty i działalność Weroniki Maś
7. biuletyn Michała Kanarkiewicza
9. błyskotliwą nazwę dla twojej domeny
10. newsletter Marka Jankowskiego (Mała Wielka Firma)
11. newsletter portalu Krzysztofa Stanowskiego
14. posty FB dla firmy produkcyjnej