Czym zaskoczyła mnie strona firmy Casbeg?
1.
Wchodząc na nią, poczułem się jak średniowieczny mieszkaniec zapyziałej wioski, który po raz pierwszy zajrzał do wnętrza gotyckiej katedry.
Firma oferuje tak wiele usług, że w pierwszej chwili może to trochę przytłaczać.
Ten ogrom informacji pokazuje jednak, że mamy do czynienia z graczem wagi ciężkiej, który naprawdę zna się na swoim fachu.
To po pierwsze.
2.
Po drugie, takie nagromadzenie treści na stronie głównej jest dobre dla SEO.
A każdy rozsądny człowiek wie, że z SEO i seowcami się nie dyskutuje 🙂
3.
Jest jeszcze trzeci powód, dla którego taka forma strony głównej ma sens.
Znalazłem go dziś rano, stojąc w kolejce do sklepowej kasy.
Czekając, zacząłem się rozglądać. W pewnym momencie rzuciły mi się w oczy baterie (paluszki).
Widząc je, od razu przypomniałem sobie o tym, że trzeba je wymienić w pilocie do telewizora.
Gdybym ich nie zobaczył, nie wpadłbym na to, że muszę je kupić.
Wchodząc na stronę Casbeg, użytkownik może więc mimowolnie natknąć się na problem, którego istnienia zupełnie nie podejrzewał.
Co poprawiłbym na stronie Casbeg?
Od razu zaznaczam: nie jestem obiektywny.
Uwielbiam prostotę i minimalizm.
Jak rasowy astmatyk, na widok ściany tekstu zaczynam mieć trudności z oddychaniem.
Moja strona jest tego najlepszym dowodem.
Najchętniej pewnie zmieniłbym stronę Casbeg w coś, co przypomina stronę startową Google (z jednym okienkiem do wpisywania swojego problemu).
A tak zupełnie serio: poprawiłbym tylko dwie drobne rzeczy.
Co zmieniłbym?
1.
Strona główna podzielona jest na moduły prezentujące różne usługi.
Każdy moduł rozpoczyna nagłówek w formie pytania.
Moja propozycja: zrezygnowałbym z formy pytającej.
Dlaczego?
Pytania mają mnóstwo zalet, ale mają też jedną wadę.
Tworzą w głowie odbiorcy lukę informacyjną.
Lukę, którą mózg czytelnika będzie chciał za wszelką cenę zniwelować (a nie jest to zbyt przyjemne uczucie).
Nagłówkowych pytań jest jednak, moim zdaniem, zbyt dużo.
Otwierają zbyt wiele luk, zbyt wiele frontów równocześnie.
Rozwiązanie: na stronie głównej zostawiłbym tylko jedno pytanie, tylko to najważniejsze (np. zachęcające do kontaktu przez formularz)
2.
Co dałbym w miejsce nagłówków z pytaniami?
Zdania oznajmujące.
Zbudowane według powtarzającego się schematu.
Obrazowo, mocno, celnie opisujące problem (ból) klienta.
Pokazujące czytelnikowi, że po drugiej stronie siedzi ktoś, kto zna na wylot jego problemy.
3.
Przykłady takich nagłówków prezentuję poniżej.
Najpierw obecna wersja, a po strzałce nowa propozycja.
Nadal szukasz idealnego CRM, który łączy sprzedaż i marketing?
→ CRM, który będzie używany na okrągło
Szukasz najlepszych ludzi do sprzedaży i marketingu?
→ Sprzedawcy, których konkurencja będzie chciała ci podkraść
Chcesz z kimś szczerze pogadać o swoim biznesie?
→ Doradca, który naprawdę przejmie się twoim biznesem
Szukasz nowej wiedzy, inspiracji i sprawdzonych rozwiązań?
→ Wiedza, która uratowała firmy takie jak twoja
4.
Oczywiście nie poprzestałbym na zmianach samych nagłówków.
Wpisałbym je w szerszą koncepcję.
W koncepcję, którą prezentowałoby nowe hasło otwierające stronę główną.
Obecna wersja hasła wygląda tak jak na poniższym screenie.
Nagłówek jest animowany: do pierwszych słów dodawane są kolejne segmenty (przychód, zyski, zadowoleni klienci):

Zamiast tego dałbym nowe hasło, które razem z następującymi po nim nagłówkami kolejnych usług tworzyłoby spójną całość:
Niewyczerpane źródło nowych:
zysków / zadowolonych klientów / przychodów / leadów
Tym niewyczerpanym źródłem korzyści dla firmy klienta byłyby rzeczy wymienione w nagłówkach na pierwszym miejscu: CRM, sprzedawcy, wiedza, doradca itp.
5.
Zrezygnowałbym również ze wszystkiego, co odciąga uwagę.
Na przykład z tego:

Darmowa konsultacja dla Ciebie 🙂
Zapisz się na newsletter.
W nagrodę dostaniesz darmową konsultację dotyczącą contentu, który obecnie publikujesz.
Zapisując się, wyrażasz zgodę na otrzymywanie materiałów związanych ze stroną MamLepszyPomysl.pl
Szukasz człowieka od contentu?
Zobacz, co mogę dla Ciebie zrobić
Napisz do mnie: