Problem
Przyznam szczerze: nie chciałem tego pisać.
Niechętnie brałem się za artykuł o ulepszaniu postów Pawła Jaczewskiego.
Dlaczego?
Ponieważ gość jest absolutnie bezbłędny.
Weźmy dowolny post Pawła Jaczewskiego
➡️ Zdjęcie przyciągające uwagę (często humorystyczne)?
Jest.
➡️ Mocny hook rozpoczynający post?
Jest.
➡️ Historyjka z życia wzięta w pierwszej części posta?
Jest.
➡️ Interesująca, wartościowa dla czytelnika treść?
Jest.
➡️ CTA wzywające do komentowania?
Jest.
➡️ Tagowanie wielu ludzi w komentarzach pod swoimi postami?
Jest.
➡️ Kulturalne i wyczerpujące odpowiedzi na wszystkie(!) komentarze?
Są.
Czy jest choć jeden słaby punkt?
I kiedy miałem się już poddać, odkryłem coś, co można byłoby poprawić.
Coś nieoczywistego, choć równocześnie kontrowersyjnego, bo podejrzewam, że nie każdy się ze mną zgodzi.
Gdy to zauważyłem, pomyślałem to samo, co Piotr Żyła na widok dziennikarza zbliżającego się do niego z mikrofonem:
hehehehe…
Detal, którego mi zabrakło
Od razu zastrzegam: nie wiem, jakie Paweł Jaczewski ma umowy ze swoimi pracodawcami.
Nie wiem, na ile może sobie w swoich postach pozwolić. Nie wiem, co może pisać, a co powinien omijać.
Ale jest jedna rzecz, której w jego linkedinowej działalności mi trochę brakuje.
Owszem, ona jak najbardziej istnieje w wielu postach. Pojawia się dość często, ale ma pewną „skazę”.
Co ciekawe, tego samego elementu brakuje mi w postach np. Jacka Kłosińskiego czy u innych zawodników linkedinowej wagi ciężkiej.
„I tylko mi ciebie brak w tym więźniu”
O jaki element chodzi?
Rozwiązaniem tej zagadki jest powyższy cytat z piosenki zespołu Wały Jagiellońskie.
W postach Pawła Jaczewskiego jest za mało… Pawła Jaczewskiego.
Ale takiego prawdziwego, czystego, bez domieszek.
Nie ukrywającego się za tagami, książkami, ofertami, poleceniami i innymi rzeczami, które budują markę osobistą i pomagają wykręcać więcej tego i owego.
Brakuje mi postów, które od początku do końca niczego nie sprzedają.
Postów, w których historie z życia autora nie są żadnym pretekstem do czegokolwiek.
Takich postów, które publikowałby na LinkedIn, gdyby miał miliony dolarów na koncie i nie musiał już dla nikogo pracować.
Nawet jeśli miałyby to być historie o tym, jak rośnie u niego trawa albo że właśnie spadł deszcz, a on nie wziął z domu parasola.
Co traci się, pokazując siebie?
Oczywiście nie zależy mi na tym, żeby zobaczyć, jak Paweł Jaczewski je niedzielny obiad z rodziną.
Albo jak robi coś „bez makijażu”.
To nie ten rodzaj prywatności.
Bardziej chodzi o posty, w których mówi coś całkowicie od siebie.
O coś, co nie będzie przefiltrowane przez warstwę biznesowo-markową.
Co wręcz będzie miało posmak zupełnie prywatnej opinii.
Wiem, że ludzie od budowania marki osobistej mają nieco inne zdanie na ten temat.
Wiem też, że dzięki właśnie takiemu, a nie innemu podejściu, marka Pawła Jaczewskiego na LinkedIn jest wyjątkowo spójna.
To właśnie dlatego kojarzę go z dobrymi książkami. Zapracował na to masą perfekcyjnych postów.
A teraz, kiedy nie pracuje już dla MT Biznes, tylko dla Sharebee, będę kojarzył go z tym, co robi właśnie ta agencja.
To tylko kwestia czasu.
Co można zyskać?
Specjaliści od budowania marek osobistych z pewnością mają rację, odradzając to, do czego tu zachęcam.
Taka (nadmierna) otwartość w postach oznacza ryzyko wystawiania się na strzały krytyki itp.
Nie każdy chce to robić. Nie każdy ma ochotę odsłaniać się przed obcymi ludźmi.
Ale z drugiej strony, co jest paradoksem, takie podejście pomaga… więcej sprzedać.
Bo w końcu kupujemy od tych, których (dobrze) znamy, którym ufamy i których lubimy.
Prawda?
PS
No dobra, wiem, że trochę czepiam się dla samego czepiania.
Jeśli chcecie nauczyć się budowania silnej marki osobistej, po prostu zaobserwujcie Pawła Jaczewskiego na LinkedIn.
Nie pożałujecie!
Skoro tu jesteś, zobacz pomysły na:
1. biuletyn Michała Kanarkiewicza
2. newsletter Marka Jankowskiego (Mała Wielka Firma)
3. newsletter portalu Krzysztofa Stanowskiego
5. nieszablonową reklamę twojej szkoły
6. błyskotliwą nazwę dla twojej domeny
8. posty FB dla firmy produkcyjnej
9. newsletter Jakuba Mrugalskiego
Za darmo to uczciwa cena
Chcesz, żebym rzucił fachowym okiem na treści, które publikujesz?
W nagrodę dostaniesz darmową konsultację (drogą mailową).
Bez żadnych zobowiązań.
Potrzebujesz contentowego wsparcia?
Jestem copywriterem i storytellerem.