Pierwsza pomoc = Karol Bączkowski
Kiedy masz naprawdę mocną markę osobistą?
Kiedy twoje nazwisko można zastąpić tym, czym się zajmujesz, a i tak każdy skojarzy to z tobą.
Właśnie ten poziom osiągnął dziś bohater tego artykułu, Karol Bączkowski.
Dziś jego nazwisko posiada aż 2 synonimy:
1) pierwsza pomoc
2) ratownik medyczny
Siła pędu
Dziś Karol Bączkowski to linkedinowy gigant.
Pod względem liczby obserwujących jego profil jest w pierwszej dziesiątce (w Polsce).
Osiągnął więc to, o czym pisze Lech Kaniuk w książce „Siła pędu”.
Przez ostatnie lata włożył w prowadzenie swojego profilu tyle pracy, że teraz musi jedynie podtrzymywać ogień, który rozpalił.
Co istotne, osiągnął to wszystko, będąc sobą.
I pisząc tak, jak potrafi:
prosto.
Jak wyglądają jego ostatnie posty?
Jego styl jest bardzo charakterystyczny.
I tu ciekawostka.
Patrząc na jego posty, od razu można się zorientować, że jest ratownikiem medycznym.
Robi to, co niezbędne, żeby swoimi informacjami uratować człowiekowi życie.
Robi tak, bo wie, że tymi skondensowanymi informacjami wykonał najważniejszą robotę i teraz „pacjentem” zajmie się ktoś inny.
Jaki z tego wniosek?
To, czym się zajmujesz, wpływa na to, jak myślisz.
A to, jak myślisz, wpływa na to, jak piszesz.
Dlatego bohater tego tekstu pisze jak człowiek, który pierwszą pomoc ma we krwi.
Zero ozdobników, zero lania wody, zero sformułowań, które mogłyby wprowadzić kogoś w błąd.
Wszystko po to, żeby działać maksymalnie skutecznie, nie marnując przy tym ani sekundy z życia swoich odbiorców.
Tworząc post, Karol rzuca hasło, krótką instrukcję, filmik, zdjęcie, czasem jakiś zalążek historii.
Robi więc dokładnie tyle, ile trzeba, żeby „uratować” życie odbiorcy, żeby złapać na chwilę jego uwagę.
Tyle i… ani grama więcej.
Wygląda to tak, jakby te posty pisał od niechcenia, w przerwie między robieniem czegoś tu i czegoś tam.
Właśnie takie było moje pierwsze wrażenie, kiedy wszedłem na jego profil.
Ale kiedy poczytałem więcej postów, zrozumiałem, że tak naprawdę robi w nich to, co do niego należy.
Podaje czytelnikowi tlen, przywraca puls i przechodzi do dalszych zadań.
Jak rasowy ratownik.
Jak zdetronizować Karola Bączkowskiego?
Jak wyprzedzić kogoś, kto siedzi na LinkedIn od 6 lat i przez ten czas zgromadził wokół siebie dziesiątki tysięcy fanów?
Jak zdetronizować kogoś, kto tydzień za tygodniem konsekwentnie robi to samo?
Otóż… nie zajmowałbym się wcale wyprzedzaniem go. To nie miałoby większego sensu.
I na pewno nie kopiowałbym też jego unikalnego stylu.
Nie chciałbym być „drugim Karolem Bączkowskim”, tylko „pierwszym Maciejem Wojtasem”.
Gdybym prowadził profil konkurenta Karola Bączkowskiego,
rozwinąłbym to, co u Karola już jest, ale w formie zalążkowej.
Wyszedłbym od dwóch rzeczy:
1) od tego, że słowa uczą, ale przykłady pociągają
2) i tego, co robią twórcy kryminałów
Słowa uczą, ale przykłady pociągają
Dlatego nawet najlepsza instrukcja udzielania pierwszej pomocy przegrywa z prostą historią (storytellingiem).
Przykłady nie tylko pociągają, ale przede wszystkim wchodzą w mózg jak gorący nóż w masło wyjęte z lodówki.
W efekcie niesłychanie łatwo wywołują różnego rodzaju emocje.
A emocje są w mediach społecznościowych bezcenne. Sprawiają, że zapamiętujemy daną informację szybciej i na dłużej.
Dzięki nim naprawdę angażujemy się w to, co czytamy.
To proste jak wykres EKG nieboszczyka.
Co robią twórcy kryminałów?
Najpierw pokazują miejsce zbrodni oraz ofiarę przestępstwa.
A potem każą widzom domyślić się, kto jest sprawcą.
Oczywiście istnieją wyjątki od tej reguły, np. serial „Columbo”, gdzie najpierw poznajemy sprawcę.
Ale generalnie: zaczynają od zagadki, czyli tego, co mózg odbiorców będzie chciał za wszelką cenę rozwiązać.
Jak to połączyć w jednym poście?
Każdy post zaczynałbym krótkim opisem miejsca zdarzenia oraz osoby, która została w tym miejscu znaleziona.
Przykład:
Wchodzisz do pokoju. Widzisz, że twój synek siedzi na podłodze odwrócony plecami do ciebie i bawi się klockami. Wołasz go, ale nie reaguje. Wołasz głośniej i nadal nic. Wołasz jeszcze głośniej, ale twój grzeczny dotąd chłopiec ewidentnie cię ignoruje. Podchodzisz bliżej i… szczęka opada ci na podłogę.
Złapałem już twoją uwagę?
Chcesz dowiedzieć się, co będzie dalej?
Więc teraz będę miał już z górki.
Teraz wystarczy opisać przyczynę takiego zachowania + podać prostą instrukcję, co w takiej sytuacji należy zrobić.
Podsumowując, za każdym razem zaczynałbym od historii, którą urwałbym w najciekawszym momencie.
Zagadki dla obserwujących
Od czasu do czasu robiłbym coś jeszcze prostszego.
Wrzucałbym posty z samym opisem objawów, zachęcając czytelników do odgadnięcia, co jest ich przyczyną.
Wiedząc, że w Polsce jest 30 milionów lekarzy (co łatwo sprawdzić, publikując w internecie dowolny post o chorobie), miałbym stały dopływ masy komentarzy 😉
Klocki
Tak naprawdę, mając do dyspozycji tylko te „2 klocki”, czyli storytelling + kryminał, można ułożyć z nich całkiem sporo różnych kombinacji.
Można nawet pójść jeszcze dalej i kryminał zastąpić innym gatunkiem, np. komedią.
(ale to już zabawa dla bardziej zaawansowanych)
Kim jestem, żeby tak się wymądrzać
i dlaczego pouczam kogoś, kto ma 70 tysięcy obserwujących?
Jestem copywriterem z ponad 14-letnim stażem, a moją supermocą jest storytelling.
Nigdy nie traktowałem LinkedIna poważnie, bo zawsze byłem zawalony swoją robotą, pracując dla całej masy klientów ze wszystkich półek.
Ale…
postanowiłem sobie,
że w ciągu najbliższych 12 miesięcy stanę się najlepszym i najbardziej znanym gościem od contentu w tym serwisie.
Stąd ten post.
I blog, który właśnie czytasz.
Dlaczego stawiam na LinkedIn?
Bo jak powiedział ostatnio Gary Vaynerchuk, LinkedIn 2026 roku jest Facebookiem roku 2011.
Faktycznie jest w tym sporo racji. Na LinkedIn można jeszcze wykręcać duże zasięgi w zupełnie organiczny sposób.
Wciąż jest tu stosunkowo niewiele osób, w porównaniu do innych serwisów społecznościowych. I jedynie garstka spośród nich publikuje tu posty.
Jednym słowem, jeśli wybijać się, to najlepiej tutaj 🙂
A skoro tu jesteś, zobacz pomysły na:
3. biuletyn Michała Kanarkiewicza
4. newsletter Marka Jankowskiego (Mała Wielka Firma)
5. newsletter portalu Krzysztofa Stanowskiego
7. nieszablonową reklamę twojej szkoły
Chcesz, żeby poprowadził Twój profil na LinkedIn?
Napisz do mnie: