[28] Mam lepszy pomysł na posty i działalność Weroniki Maś

Dobra i zła wiadomość

Na początek mam dwie informacje.

Zła wyleciała mi z głowy, a dobra jest taka, że pewna część linkedinowych postów Weroniki Maś zupełnie do mnie nie trafia.

Zaraz zrozumiesz, dlaczego to naprawdę dobra wiadomość.

Skrzypcowa dusza

We wnętrzu skrzypiec znajduje się patyczek z surowego drewna, czyli tzw. dusza.

Ów patyczek wygląda skrajnie niepozornie, ale jest najważniejszym elementem całego instrumentu.

Kiedy muzyk przesuwa smyczek po strunach, dźwięk przenosi się na górną płytę pudła rezonansowego.

A następnie spływa przez duszę na płytę dolną.

Tak powstaje głębokie, piękne, unikalne brzmienie skrzypiec.

Ale warunek jest jeden: dusza musi znajdować się we właściwym miejscu.

Wystarczy przesunąć ją o włos, a wszystko trafi szlag.

Milimetr robi różnicę

Właśnie dlatego niektóre posty Weroniki nie rezonują ze mną tak, jak bym chciał.

Powód jest prosty.

Nie jestem ich odbiorcą, bo nie buduję marki modowej.

Moja drewniana dusza stoi blisko, ale jednak milimetr obok tych tematów.

Dlatego nie potrafię odczuwać pełni ich brzmienia, tylko jakieś 80%.

Dlaczego to świetna wiadomość?

Bo widać, że Weronika wie, czego chce.

Że nie chce być dla każdego.

Jej posty trafiają do tych, do których mają trafić.

Do ludzi, którzy oddychają w rytm trendów mody.

Do tych, którzy chcą tchnąć nowe życie w swoje modowe projekty, ale brak im odwagi, by zrobić to w epicki, świeży, młodzieńczy sposób.

Jej posty doskonale spełniają więc swój cel, a przy okazji naprawdę zarabiają na siebie.

A skoro już o tym mowa…

Na modzie znam się

prawie tak dobrze, jak świnia na gwiazdach.

Przez całe życie myślałem, że sukienka i spódnica to synonimy, których można bezpiecznie używać w tekstach SEO.

Dopiero żona wyjaśniła mi różnicę.

Ale potem coś u mnie drgnęło w tej modowej materii.

Przez rok pisałem artykuły o brafittingu i biustonoszach. Jestem 100-procentowym hetero, ale to był koszmar. Trudno było się skupić na tekście, a terminy goniły.

Teraz wiem już nieco więcej o tej branży.

Na przykład to, że w 2026 roku falbana w talii wróciła jako defaultowa sylwetka marynarek i że można było ją zobaczyć u Givenchy, Diora czy Jeana Paula Gaultiera.

Albo że dziś wystarczy zrobić to, co ostatnio odpalił Duran Lantink, żeby ludzie uznali pokaz mody za kontrowersyjny.

Ale to wie chyba każdy.

Pomysł na posty

Co więc można byłoby zrobić z linkedinowymi postami Weroniki Maś?

Mój pierwszy pomysł był związany z muzyką.

Pewnie dlatego, że Weronika przez kilkanaście lat uczyła się gry na fortepianie.

Pomyślałem, że tematem każdego posta mogłaby być jedna rzecz związana z modą (torebka, buty, sukienka).

Odkrywcze, prawda?

Temat z wariacjami

W pierwszym poście opisałbym taki produkt zupełnie ogólnie.

Ale prawdziwą różnicę robiłyby kolejne posty.

W nich opisywałbym ten sam produkt, ale za każdym razem nieco inaczej.

Tak jak dzieje się to w muzyce: w tematach z wariacjami.

Za każdym razem produkt byłby przefiltrowany przez charakterystyczny styl którejś z modowych marek.

Dzięki temu pokazałbym czytelnikom i potencjalnym klientom, że:

  • historię mody mam w małym palcu
  • świetnie orientuję się w najnowszych trendach
  • potrafię kreatywnie wykorzystywać tę wiedzę

I najważniejsze:

w ten sposób jeszcze dobitniej wdrukowałbym użytkownikom LinkedIna informację, że moje nazwisko i moda to jedność.

Przykład: post o damskiej torebce.

Pierwszy post to po prostu jej opis.

Drugi post to ilustracja tego, jak wyglądałaby ta sama torebka, gdyby zaprojektował ją Matthieu Blazy z Chanel. Że miałaby łańcuch z przeplataną skórą, a żartobliwym mrugnięciem oka do klientek byłoby zapięcie w kształcie podwójnego „D”.

Trzeci post byłby o tym, jak wyglądałaby pierwotna torebka, gdyby wyszła spod palców Jonathana Andersona z Diora (czyli technika cannage i tak dalej).

Czwarty post to już wariacja w rytmie Hermèsa, piąty to dla odmiany Bottega Veneta, szósty to Louis Vuitton itp.

A ostatni post z takiej serii byłby zawsze o tym, jak wyglądałaby omawiany produkt, gdyby zaprojektowała go Weronika Maś.

To bardzo ważne zdanie.

Zaraz zobaczysz, dlaczego.

Pomysł na coś więcej

Weronika Maś jest pianistką, która została copywriterką, ale copywriting jej nie zadowalał, więc zaczęła szybko ogarniać tematy pokrewne.

Tym sposobem doszła do momentu, w którym buduje marki świadome premium. Tak głosi hasło na jej linkedinowym profilu.

Dziś, pomagając polskim markom modowym podbić świat, paradoksalnie wróciła do przeszłości.

Jak rasowa, zawodowa pianistka gra… cudze melodie na wielu fortepianach.

Ale myślę, a nawet jestem całkowicie pewny, że kolejnym krokiem w jej rozwoju będzie porzucenie tego modelu.

Zamiast grać czyjąś muzykę na wielu instrumentach, skupi się na tworzeniu własnej.

I na wykonywaniu jej tylko na jednym, swoim fortepianie.

Mówiąc wprost: stworzy własną markę modową.

Dlaczego?

Bo ma już wszystko, by zacząć.

Ma wszystko, by zacząć podlewać swój ogródek, zamiast pielęgnować cudze.

Ciekawostka na koniec

Wpadłem ostatnio na LinkedIn na post, którego autora szukała ciekawych przypadków zdobywania pracy.

A propos „ciekawych przypadków”: gdybym któregoś dnia aplikował o pracę u Weroniki Maś, zrobiłbym to za pomocą artykułu takiego jak ten 🙂

Potrzebujesz contentowego wsparcia?

Jestem copywriterem i storytellerem.

➡️ Zobacz, komu pomogłem w ostatnich 14 latach 🙂

➡️ Napisz do mnie

Skoro tu jesteś, zobacz pomysły na:

0. posty Pawła Jaczewskiego

1. biuletyn Michała Kanarkiewicza

2. newsletter Marka Jankowskiego (Mała Wielka Firma)

3. newsletter portalu Krzysztofa Stanowskiego

4. posty Macieja Kaweckiego

5. nieszablonową reklamę twojej szkoły

6. błyskotliwą nazwę dla twojej domeny

7. linkedinowe posty dla CEO

8. posty FB dla firmy produkcyjnej

9. newsletter Jakuba Mrugalskiego

10. stronę firmy Casbeg

Za darmo to uczciwa cena

Chcesz, żebym rzucił fachowym okiem na treści, które publikujesz?

➡️ Zapisz się na newsletter.

W nagrodę dostaniesz darmową konsultację (drogą mailową).

Bez żadnych zobowiązań.