Pisząc artykuły takie jak ten,
zawsze zastanawiam się nad dwiema rzeczami.
Po pierwsze, co zrobiłbym, będąc na miejscu ich bohaterów.
Po drugie, co doradziłbym im, gdyby byli moimi synami albo córkami.
Tomasz Socha
nie jest zwykłym copywriterem.
Mało która osoba z tej branży miałaby odwagę zbudować swoją markę, opierając ją na słowie „pozytywny”.
Tu każdy pręży swoje muskuły.
Każdy przechwala się, czego to i dla kogo nie robił.
Każdy „pomaga klientom odnieść bezprecedensowy sukces” albo „brutalnie zmiażdżyć konkurencję”, albo przynajmniej „wygenerować więcej tłustych leadów”.
A Tomasz jednym ruchem postanowił złamać wszystkie te niepisane reguły i… wygrał.
Wybierając pozytywność na swój wyróżnik, wykonał genialny ruch.
Copywriterzy, zwłaszcza ci agencyjni, to często zgorzkniali cynicy znudzeni życiem.
Tomasz jest ich dokładnym przeciwieństwem.
I właśnie tym zjednuje sobie ludzi, przy okazji zdobywając również klientów na swoje usługi.
Ale nie osiągnąłby tego samą tylko pogodą ducha. Równie ważna okazała się konsekwencja w działaniu.
Po długich poszukiwaniach odnalazł niezasiedloną niszę. Dziś pisze artykuły poparte badaniami naukowymi.
Jaki mam więc pomysł na jego działalność?
Co doradziłbym, gdybym miał syna takiego jak Tomasz?
Więcej niż copywriting
Tomasz, pozytywny copywriter, ma rzadki talent.
Otrzymał dar wyszukiwania okruchów dobra.
Umiejętność znajdowania promieni jasnego światła w świecie szarej szarości.
To właśnie posty, w których widać to najwyraźniej, podsunęły mi pomysł na jego dalszą działalność.
Dalszą, bo myślę, że copywriting jest w jego życiu tylko wstępem, przygrywką do czegoś innego.
Teksty, które poprawiają ostrość wzroku
Ktoś, kto potrafi znaleźć dobro tam, gdzie inni go nie widzą, w sposób naturalny będzie przyciągał ludzi do siebie.
I Tomasz to robi.
Wychodzi mu to bezwysiłkowo, przynajmniej takie odnosi się wrażenie, patrząc z zewnątrz.
Dlatego pierwszą rzeczą, na którą bym postawił, będąc na jego miejscu, byłoby budowanie społeczności.
Może tylko na LinkedIn, może również w innych miejscach. To w tym momencie sprawa drugorzędna.
Tak czy inaczej, mógłby w krótkiej perspektywie czasu stać się jedynym w swoim rodzaju influencerem.
Wyjątkowym influencerem, bo skupionym na innych, zamiast na sobie.
Dającym innym nadzieję. Podtrzymującym na duchu tych, którzy nie mają już sił.
Wyostrzającym ich wzrok na rzeczy, których nie zauważają.
Ale to tylko wstęp do czegoś o wiele większego.
Niepełnosprawność, która daje wiarygodność
Tomasz jest jeszcze młody, choć pewnie sam tak o sobie nie myśli.
Dlatego ma jeszcze czas, by zrobić coś, co wymaga poświęcenia paru lat życia.
Mając takie, a nie inne spojrzenie na świat, budując wokół siebie społeczność, mógłby zrobić krok w kierunku, który dziś pewnie wydaje mu się szalony.
Choć, nawiasem mówiąc, jedną szaloną rzecz już w swoim życiu zrobił.
Udowodnił niedowiarkom, że można pracować i czerpać z tego satysfakcję, zmagając się każdego dnia z problemami, które dla innych byłyby przeszkodą nie do pokonania.
Wracając do tematu.
Tomasz mógłby pójść w stronę stania się psychologiem, terapeutą, kimś, kto pomaga ludziom wygrzebać się spod warstwy mniejszych lub większych problemów.
To właśnie ta jego wrodzona pozytywność byłaby w tej nowej dla niego pracy niepodrabialnym wyróżnikiem.
A przez swoją niepełnosprawność stałby się, paradoksalnie, jeszcze bardziej wiarygodny.
Psycholog, który swoim życiem udowadnia, że da się funkcjonować pomimo obiektywnych przeszkód, będzie sto razy bardziej przekonujący niż ktoś, kto wszystkiego o życiu dowiedział się z filmów i książek.
Copywriting kiedyś się skończy.
Bycie człowiekiem dla innych ludzi
zawsze będzie w cenie.
Prezent dla Tomasza
Na koniec mam dla bohatera tego artykułu mały prezent.
➡️ Zaproszenie na darmową konsultację dotyczącą contentu.
Daj mi 30 dni, a publikowanie na LinkedIn przestanie być dla ciebie jakimkolwiek problemem!
Jak to zrobię?
Kluczem jest znalezienie jednego dobrego pomysłu.
Jednej prostej idei, która tak napędzi twoją kreatywność, że tworzenie treści stanie się naturalne jak oddychanie.
Kiedy masz taki pomysł, posty i artykuły piszą się same.
I są chętnie czytane.
Przykładem jest biuletyn, który czytasz. Zaczęło się od koncepcji opartej na trzech prostych słowach. Dziś to system, który buduje moją markę i pomaga zdobywać klientów.
Zobacz darmową próbkę szkolenia, podczas którego:
- pomogę ci znaleźć taki właśnie pomysł
- nauczę cię pisać na LinkedIn bez AI
- pomogę ci stworzyć darmowy produkt lub usługę
- opakuję to, co robisz, w ofertę nie do odrzucenia
A to zaledwie część mojej oferty.
➡️ Zobacz, co dla ciebie zrobię
Szkolenie jest prowadzone w trybie 1:1, drogą mailową.
Trwa miesiąc, ale możesz robić sobie przerwy dowolnej długości.
Tylko w sierpniu kosztuje 249 złotych.
Tyle zapłacisz za nielimitowany dostęp do mnie.
Do copywritera z ponad 14-letnim stażem.
Z każdym miesiącem cena rośnie o 50 złotych
W lipcu było taniej, we wrześniu będzie drożej.
Ale możesz kupić dostęp do szkolenia teraz i zarezerwować sobie dowolny miesiąc.
I najważniejsze: uczę tylko 10 osób miesięcznie.
Zobacz darmową próbkę szkolenia
i odbierz cenny prezent 🙂