Co robić, żeby zostać zauważonym na LinkedIn?
Widziałem, jak dobre treści mało znanych ludzi pozostawały niezauważone.
Widziałem też, jak kompletne duperele publikowane przez tutejszych celebrytów uginały się od ciężaru lajków i innych reakcji.
Wiem, że nie ma dróg na skróty.
Ale są metody, którymi można się legalnie i w pełni etycznie wspomóc, żeby nasz profil rozpoczął drogę na szczyt.
Oto kilka sprawdzonych pomysłów dla Ciebie:
1) Komentarze (ale nie takie, jak myślisz)
Czasami publikujesz post za postem i Twoim profilem miesiącami nie interesuje się pies z kulawą nogą.
Aż pewnego dnia zauważa Cię ktoś z tysiącami obserwujących. Dodaje komentarz u Ciebie i momentalnie zwraca uwagę swoich fanów na Twoje treści.
Komentuje Cię jeden raz, potem drugi i trzeci. Tyle wystarczy, żeby Twoje statystyki wreszcie ruszyły z miejsca.
Problem polega na tym, że na taki komentarz można czekać latami i nigdy się go nie doczekać.
Oczywiście można to przyspieszyć, uparcie, regularnie komentując posty jakiejś wpływowej osoby, licząc na to, że pewnego dnia ta osoba zauważy nasze wysiłki i odwzajemni się tym samym.
Ale to dość długa droga, w dodatku bez gwarancji sukcesu. Choć próbować zawsze warto. Lepiej spróbować i zaryzykować, niż nie próbować i narzekać. Po prostu znajdź dziś taką wpływową osobę i zacznij działać.
Tak czy inaczej, znalazłem jeszcze inne rozwiązanie. W tym momencie jest ono dostępne wyłącznie dla uczestników mojego szkolenia za 249 zł.
⬇️ fragment oferty szkolenia ⬇️

2) Artykuły z Tobą w roli głównej
Możesz też próbować zwiększyć swoją rozpoznawalność na LinkedIn za pomocą artykułów, których będziesz głównym bohaterem.
Wystarczy znaleźć kogoś, kto (tak jak ja) szuka np. chętnych do wywiadu.
Problem polega na tym, że nie każdy taki „występ” zwróci na Ciebie uwagę. Czasami tekst przejdzie zupełnie bez echa.
Przyczyn może być wiele. Nie trafisz z tematem, tekst o Tobie opublikuje ktoś z niskimi zasięgami albo działający w zupełnie obcej Ci branży.
Dlatego i w tym przypadku znalazłem rozwiązanie.
Uczestnicy mojego szkolenia za 249 zł mogą liczyć na artykuł o sobie w biuletynie Mam Lepszy Pomysł.
Dlaczego to się uda?
Bo jestem zawodowym copywriterem. Wiem, jak trafić z tematem i jak sprawić, żeby każdy tekst był ciekawy dla odbiorcy.
Ale najważniejsze jest to, że biuletyn Mam Lepszy Pomysł cieszy się coraz większą popularnością.
Każdy numer wykręca od kilku do kilkudziesięciu tysięcy wyświetleń (ostatnie wydanie przebiło 80 tysięcy i zmierza w stronę liczby 6-cyfrowej).
I jeszcze mały bonus: takie biuletyny całkiem fajnie pozycjonują się w Google. Więc zyskuje się kolejne źródło ruchu.
⬇️ fragment oferty szkolenia ⬇️

3) Zestawienia, do których każdy chce trafić
W czasach rozkwitu blogosfery popularnością cieszyły się rankingi blogów. Wśród nich były takie, do których każdy chciał trafić.
Znalezienie się w gronie finalistów było świetną i przede wszystkim darmową reklamą.
Problem polegał na tym, że rankingi były publikowane raz na rok. Jednym z rozwiązań, po które zresztą sam kiedyś sięgnąłem, jest stworzenie własnego corocznego rankingu.
(Zobacz mój naprawdę szalony ranking)
Wystarczy znaleźć kategorię, której nikt dotąd jeszcze nie obstawił. Ma to jak najbardziej sens, ale wymaga ogromnej cierpliwości.
Na szczęście znalazłem inne rozwiązanie.
Uruchomiłem właśnie nowy biuletyn na LinkedIn, który będzie przypominał typową gazetę, ponieważ znajdą się tam newsy, sport, pogoda, kronika kryminalna, numery lotto i tak dalej.
Jeśli chodzi o koncepcję, będzie to absolutne przeciwieństwo KrindżedIna (nawiasem mówiąc, jeśli nie masz pomysłu na jakiś format, zrób odwrotną wersję tego, co już istnieje).
Ludzie, którzy trafią na łamy mojego nowego biuletynu, będą opisywani z humorem, ale przede wszystkim z wielką życzliwością.
Znalezienie się w tym biuletynie będzie czymś pożądanym. Będzie wywoływało uśmiech na twarzy zarówno bohatera tekstu, jak i czytelników. I najważniejsze: będzie dla takiej osoby całkowicie darmową reklamą.
Robocza nazwa tego biuletynu: Zapraszam do współpracy!
A podtytuł: Ludzie warci obserwowania 🙂
⬇️

4) Współpraca z kimś z LinkedIn
Kolejna rzecz, która może zwiększyć Twoją popularność w tym serwisie, to nawiązanie współpracy z kimś przy tworzeniu produktu, usługi albo przynajmniej darmowego lead magnetu.
Robiąc coś z kimś, docierasz do jego obserwujących. Stajesz się widoczny dla zupełnie nowej grupy odbiorców. To coś jak współpraca twórców „Star Wars” z producentem klocków Lego.
Efektem jest poszerzenie zasięgów oddziaływania i zainteresowanie swoimi produktami klientów spoza tradycyjnego targetu.
Jak to zrobić? Najprościej: ogłaszając się na LinkedIn. Tak po prostu, zwyczajnie, bez owijania w bawełnę. Zróbmy coś razem!
Jak pewnie się domyślasz, znalazłem inne rozwiązanie.
Co prawda stworzyłem je z myślą o uczestnikach mojego szkolenia za 249 zł, ale będzie ono otwarte dla prawie każdego.
Mam już kupioną domenę, niedługo ruszy strona. Znajdą się na niej efekty takich właśnie współprac.
⬇️ fragment oferty szkolenia ⬇️

5) Rzecz najważniejsza
Aby zwiększyć swoją popularność na LinkedIn, trzeba regularnie publikować rzeczy lepsze niż inni.
„Lepsze” to niezbyt precyzyjne słowo. Bardziej chodziło mi o treści odróżniające się od innych na tyle, by zwrócić nimi na siebie uwagę.
I tu pojawia się największy problem: jak to robić, żeby zawsze mieć o czym pisać?
Rozwiązaniem jest znalezienie czegoś, co nazywam „pomysłem na serial”. Chodzi o ideę, która będzie w stanie uciągnąć jak najwięcej „odcinków”.
Jeśli oglądasz seriale, to wiesz, że niektóre oparte są na tak nośnej koncepcji, że mówi się o nich, że to prawdziwe „samograje”.
Po drugiej stronie skali są produkcje, w których scenarzyści stają na głowie, żeby zainteresować widza, ale robią to bezskutecznie.
Przykład: biuletyn Mam Lepszy Pomysł.
Zaczęło się od 3-wyrazowej frazy. Od idei ulepszania tego, co robią inni. Dziś to wciągający „linkedinowy serial”, który buduje moją markę osobistą i pomaga mi zdobywać klientów.
Tak się przypadkiem składa, że najważniejszym składnikiem mojego szkolenia za 249 zł jest pomoc w znalezieniu takiej właśnie koncepcji.
Bo jeśli masz taką frazę, ideę, koncepcję, teksty naprawdę piszą się same (i są chętnie czytane).
⬇️ fragment oferty szkolenia ⬇️

Twój LinkedIn to porażka?
Nie masz pomysłu na działalność w tym serwisie?
Zacznij od darmowej próbki mojego szkolenia.
To nauka w trybie 1:1, przez maila.
Tylko w sierpniu za całe szkolenie zapłacisz 249 złotych.
Jego cena rośnie z każdym miesiącem. W lipcu kosztowało 199 zł, od września będzie to już 299 zł.