[58] Mam lepszy pomysł dla szukających pracy w marketingu, sprzedaży itp.

Szukasz pracy w swojej branży? A może pracujesz w HR? Przeczytaj ten artykuł do końca. Nie pożałujesz.

Dwie dekady temu 

prowadziłem niewielki sklep stacjonarny.

Byłem tam człowiekiem od wszystkiego. Również od marketingu i sprzedaży, choć nie miałem o tym większego pojęcia.

W pierwszym roku sklep się rozkręcał. W drugim było już tylko lepiej. Wzrost był tak obiecujący, że bałem się jednego. Tego, że idzie za dobrze i zaraz wszystko… pieprznie

I faktycznie tak się stało. Nadszedł rok 2009 i do Polski dotarły odłamki amerykańskiego kryzysu, a ja dostałem rykoszetem. 

Ale zanim zupełnie się wykrwawiłem, przez wiele miesięcy gniłem w sklepie, gapiąc się w białą ścianę, bo klienci praktycznie wyparowali.

Nie było klientów. Nie było perspektyw. Nie było szans na rozwój

Marzyłem o zmianie, ale nie miałem na nią ani sił, ani środków, ani umiejętności. Ale co najgorsze, nie miałem na nią żadnego pomysłu.

Co za to miałem? Rodzinę na utrzymaniu.

Brak perspektyw i zero szans na rozwój to rzeczy, które sprawiają, że nie masz motywacji do niczego. 

Z życiem włącznie.  

Nieszablonowa oferta pracy 

Sklep upadł, zostałem bez pracy.

Byłem załamany. Nie wiedziałem jeszcze, że to najlepsza rzecz, jaka mogła mnie spotkać. Że czeka mnie perspektywa nieograniczonego rozwoju

Ale zanim to się stało, szamotałem się jeszcze przez dwa lata. Dopiero dwa lata później zmieniłem wszystko: branżę, miejsce zamieszkania i sposób myślenia.  

Zostałem copywriterem, freelancerem, człowiekiem pracującym dla całej masy klientów.

Jednym z tych właśnie klientów była pewna firma, dla której kiedyś stworzyłem scenariusz spotu radiowego. 

Na potrzeby tego artykułu nazwijmy ją Firmą z Polski*.

I teraz najciekawsze.

Ostatnio ktoś z Firmy z Polski poprosił mnie o pomoc w zredagowaniu nieszablonowej oferty pracy.

Zajrzałem do szkicu tej oferty i okazało się, że…

Firma z Polski poszukuje człowieka do zadań specjalnych

Po pierwsze, zapewniają mu właściwie nieograniczone perspektywy własnego rozwoju oraz wpływu na rozwój firmy.

Po drugie, zapewniają wyzwania. Szukają osoby proaktywnej, sprawczej, znającej się na biznesie, czyli na przedsiębiorczości, czyli na braniu spraw we własne ręce.

Po trzecie, co niezwykle ważne, firma działa w branży, która co rok notuje wzrosty sprzedaży. Co rok rośnie liczba osób potrzebujących jej produktów. A więc pracy z pewnością nie zabraknie. 

Ale najbardziej kuszące było to, że od kandydatów wymagają nieszablonowego myślenia

Dla kogoś, kto szuka nieograniczonych perspektyw, kto chce się rozwijać i dla którego świat to za mało, takie słowa to istny miód na uszy i balsam na serce.

W tym ogłoszeniu było wszystko, 

o czym dwie dekady temu nie śmiałem nawet marzyć.

Pamiętasz ten brak perspektyw i zero szans na rozwój? Sklep, który prowadziłem, został w pewnym momencie ich pozbawiony. 

Nie zdajesz sobie sprawy, jak siada męska psychika, kiedy widzisz, że cała twoja praca, wszystkie twoje wysiłki nie mają sensu i nie przynoszą żadnych efektów. 

Człowiek naprawdę gnije od środka. Umiera, choć z zewnątrz wygląda jak okaz zdrowia.

Zresztą, dokładnie to samo dotyczy kobiet. Ten problem dotyczy bowiem każdego z nas. 

Pierwszy pomysł na ofertę pracy

Zaczynam więc pisać ofertę pracy, która przyciągnie najlepszych kandydatów do Firmy z Polski. 

Pierwsza myśl jest prosta. Nawiążę do słynnego ogłoszenia prasowego stworzonego przez sir Ernesta Shackletona w 1913 roku. 

Dla przypomnienia: chodziło o zrekrutowanie załogi, która popłynie na Antarktydę. Ogłoszenie to było przewrotne, ale skuteczne. Brzmiało mniej więcej tak:

Poszukiwani mężczyźni do niebezpiecznej wyprawy. Niskie płace, przenikliwy chłód, długie godziny w całkowitej ciemności. Bezpieczny powrót wątpliwy. Honor i uznanie w razie sukcesu.

Tyle, że w ogłoszeniu Firmy z Polski:

  • nie ma mowy o płci kandydata
  • płace nie są z pewnością niskie
  • chłód zapewnia klimatyzacja
  • oświetlenie jest w cenie
  • powroty zawsze są szczęśliwe
  • a uznanie zagwarantowane

Drugi pomysł na ogłoszenie

Druga myśl jest podobna do pierwszej. Dam kontrowersyjny nagłówek w stylu: 

  • „Nudna praca w piwnicy bez okien” 
  • „Pracy full dla leniwych buł”

Z pewnością zyskam tym zainteresowanie, może wykręcę jakiegoś wirala na LinkedInie, ale czy samym mocnym nagłówkiem przekonam kogoś do aplikowania? Raczej nie.

Trzeci pomysł

A gdyby tak zaprojektować billboard z tak trudną zagadką, że będzie w stanie rozwiązać ją jedynie garstka najlepszych kandydatów? 

Zaczynam powoli szukać zadań, które byłoby nie do przejścia dla przeciętnych kandydatów, ale wtedy…

pojawia się mały problem 

Doczytuję ogłoszenie do końca. 

Okazuje się, że Firma z Polski ma swoją siedzibę z dala od większych miast i szuka ludzi do pracy stacjonarnej, na miejscu. Przynajmniej w pierwszej fazie współpracy.

Pierwsza myśl: to spora przeszkoda. Trudno będzie znaleźć na tyle dużo kandydatów, żeby móc spośród nich wybrać osobę najbardziej odpowiednią. 

Geografii nie oszukasz. Demografii tym bardziej. 

Z drugiej strony wiem, że każda taka przeszkoda jest równocześnie niepowtarzalną szansą. Na przykład na stworzenie czegoś, na co nie wpadł jeszcze nikt.

I wtedy do głowy przychodzi mi lepszy pomysł

A gdyby tak stworzyć coś kompletnie out of the box

Firma z Polski szuka jednego człowieka, który podejmie się pracy w jej siedzibie daleko od szosy.

Mam przeczucie, że rozwiązanie kryje się w samym ogłoszeniu. Dlatego czytam je raz jeszcze i znajduję dwie frazy:

Nieszablonowe myślenie + otwartość na nietypowe rozwiązania

A gdyby to nie kandydat do pracy, tylko Firma z Polski pokazała całej branży nieszablonowe podejście i otwartość na nietypowe rozwiązania?

Gdyby Firma z Polski, zamiast szukać jednej doświadczonej osoby, która ogarnie wszystko wszędzie naraz, poszła w przeciwnym kierunku, zgodnie z metodą zig-zag?

Gdyby zrobiła to inaczej niż wszyscy, zanim inni pójdą w jej ślady? 

1) Zamiast jednej osoby – kilka, kilkanaście. 

2) Zamiast skupienia na wielu krajach – fokus na pojedyncze miasta. 

3) Zamiast kogoś z dużym doświadczeniem – ktoś stojący tylko szczebelek niżej, ale z równie dużym głodem sukcesu. 

4) Zamiast działań prowadzonych wielokanałowo – ograniczenie się tylko do serwisu LinkedIn.

Dlaczego to się może udać?

Z trzech powodów. 

1) Każdy potencjalny kandydat posiada profil na LinkedIn. Jest obserwowany przez setki, ale częściej tysiące osób. Wystarczyłoby go przeszkolić, by działał skutecznie na rzecz Firmy z Polski.

2) Firma z Polski ma techniczne możliwości, by stworzyć kolejne serwisy e-commerce (pod kątem miast, powiatów czy województw).

3) Osoby zajmujące się taką pracą na swoim terenie mają dodatkową przewagę w postaci znajomości tamtejszych realiów, również biznesowych.

To tylko luźny pomysł, sugestia. Być może nawet pozbawiona sensu.

Ale od takich rzeczy zwykle zaczynają się rewolucje. Ktoś rzuca hasło, bo uwierają go ciasne ramy i… lawina rusza.

Wróćmy jednak do ludzi szukających pracy w marketingu, sprzedaży albo czymkolwiek innym.

Chcesz zgnić do końca,

robiąc coś bez perspektyw i pozbawiając się szansy na rozwój

Czy może od dawna marzysz, żeby rzucić się wreszcie na głęboką wodę i zacząć żyć na 300 procent normy? 

Dwie dekady temu wybrałem się do swojej przychodni na rutynowe badania. Wyniki morfologii krwi potwierdzały jednoznacznie, że żyję, ale w środku byłem martwy. 

Nie tylko przestałem się rozwijać. Zatrzymałem się w miejscu i zacząłem się zwijać. Degenerować. Byłem pewny, że utknąłem w tym miejscu na zawsze. 

Dziś wiem jedno:  

Życie jest zbyt krótkie, żeby marnować je, robiąc rzeczy, których nie cierpisz, dla ludzi, których nie znosisz, za pieniądze, których nie widać nawet przez lupę.

Pytanie za milion: jak znaleźć taką pracę?

Zastanów się, czy to, o czym napisałem, nie jest kierunkiem, który warto byłoby dziś rozważyć? 

Mam na myśli zmianę podejścia: z szukania pracy u jednego pracodawcy – na szukanie wielu klientów, których obsługujesz równocześnie. 

Wiem, że to żadna rewolucja. W wielu branżach to (już) coś zupełnie normalnego.

Dlatego mam dla Ciebie drugą propozycję.

A gdyby tak zmienić zasady gry?

Jestem pierwszą osobą w rodzinie, która została zdalnym freelancerem. Pamiętam (wieloletnie) zdziwienie tych, którzy nie mogli pojąć, że to normalna, prawdziwa praca.

Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby ktoś w jednej czy drugiej agencji reklamowej nie wpadł któregoś dnia na pomysł, żeby zakwestionować panujący stan rzeczy.

Jestem też pierwszą osobą w rodzinie, która postanowiła przejść ze swoimi dziećmi na edukację domową. Pamiętam (wieloletni) szok u tych, którzy dowiedzieli się, że robię coś tak nieszablonowego.

Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby ktoś kiedyś nie rzucił takiej idei w eter i postanowił pójść pod prąd odwiecznym trendom.

Wiesz już, do czego piję?

A może to Ty będziesz pierwszą osobą w rodzinie, która zacznie pracować w zupełnie nowatorski sposób, na stanowisku, którego jeszcze nie ma?

A może to właśnie Ty stworzysz zupełnie nowy standard w swojej branży?

W końcu ktoś musi, prawda?

Zderzenie ze ścianą

Co jednak zrobić, jeśli masz pomysł na coś rewolucyjnego, ale w Twojej branży panują betonowe zasady, których nikt nie chce zmienić?

Wtedy musisz stać się pierwszą osobą, która zacznie publicznie głosić nowe idee.

Jak to zrobić?

Zacząłbym od dzielenia się pomysłami na usprawnienie branży, w której działasz, na przykład na LinkedIn.

Albo od zaproponowania jakiejś firmie rozwiązania, którego dotąd nigdy nie praktykowała.

Tak, wiem, czym to grozi. W najlepszym wypadku zostaniesz zignorowany. W najgorszym: chwilę później hejterzy rzucą się na Ciebie. 

Zrobią to, nawet gdy im powiesz, że to tylko luźny pomysł. I nawet gdy pokornie przyznasz, że być może błądzisz, bo nie masz dużego doświadczenia.

Pomysł na nowe stanowisko pracy dla Ciebie

Na szczęście znalazłem sposób, żeby ominąć wszystkie te przeszkody.

Jeśli masz pomysł na nowe stanowisko pracy dla siebie, bo widzisz lukę, szansę, której nikt dotąd nie dostrzegł, mam dla Ciebie propozycję.

Napisz do mnie, a ja opublikuję to w biuletynie Mam Lepszy Pomysł oraz na blogu o tym samym tytule.

Jeśli chcesz, podpiszę to Twoim nazwiskiem. A jeśli wolisz pozostać anonimowy, to tak się stanie.

Mam Lepszy Pomysł to idealne miejsce na nowe idee.

Tu możesz pisać o tym, co chodzi Ci po głowie, nie narażając się na ostrza krytyki albo hejtu, bo wszystko biorę na siebie.

Mój biuletyn dociera do tysięcy ludzi na LinkedIn, a jego zasięgi stale rosną.

A wraz z nimi: Twoje szanse na pracę marzeń.

Najrzadziej czytany tekst osiągnął ponad 8000 wyświetleń. Najchętniej czytany: grubo ponad 80 000.

Dlaczego warto?

Po pierwsze, publikując swój pomysł na łamach biuletynu Mam Lepszy Pomysł, zwiększysz szanse na to, że znajdziesz kogoś, kto podziela Twoją wizję. Kogoś takiego jak Ty. 

Po drugie, sprawisz, że w głowie przyszłego pracodawcy zaświta myśl: a może warto pójść w tę stronę? Może warto stworzyć stanowisko, jakiego dotąd u nas nie było?

Chcesz zdobyć pracę marzeń?

Wyjdź ze swoim pomysłem do ludzi.

Zasiej swój pomysł w głowach pracodawców (jak w filmie Incepcja).

Ale najpierw zrób pierwszy krok: napisz do mnie.

A ja nadam mu rozgłos, publikując go w biuletynie i na blogu Mam Lepszy Pomysł.


Pracujesz w HR? Chcesz, żebym pomógł ci stworzyć nietypową ofertę pracy?

Napisz do mnie.

Jestem copywriterem z ponad 14-letnim stażem. Dowiedz się więcej o mnie.


Twój LinkedIn to chodząca porażka?

Zobacz darmową próbkę mojego szkolenia, które prowadzę 1:1 drogą mailową.

Bez żadnych zobowiązań.

Ten prezent jest naprawdę cenny!

KLIKNIJ TUTAJ


*) Na tym etapie nie mogę zdradzić, o jaką firmę chodzi.