Wpadły mi ostatnio do głowy 2 pomysły związane z zarabianiem na pisaniu.
1. Wojtasacja (wojtasyzacja) tekstu
Na pierwszy pomysł wpadłem, czytając na LinkedIn o usłudze, która nosiła nazwę „humanizacja tekstów”.
Bierze się tekst wygenerowany przez AI i przerabia się go tak, żeby wyglądał na napisany przez człowieka.
Pomyślałem: a gdyby zaoferować coś, czego nie będzie w stanie zaoferować nikt?
Gdyby słowo „humanizacja” zastąpić terminem „wojtasacja” albo „wojtasyzacja”?
Wtedy mógłbym oferować przerabianie tekstów, żeby brzmiały tak, jakby były napisane przeze mnie.
Wiem, że AI potrafi naśladować dowolnych autorów, ale mimo wszystko nie jest (i raczej nigdy nie będzie) w tym doskonała.
Wojtasacja tekstu nie byłaby zwykłą, zimną, obiektywną redakcją.
Wręcz przeciwnie. Byłaby subiektywna, pełna wojtasowych emocji, wojtasowej wrażliwości.
I rzecz najważniejsza: usługa byłaby jedyna w swoim rodzaju, jedyna w swojej niszy, totalnie błękitnieoceanowa.
Jak możesz wykorzystać ten pomysł u siebie?
Zacznij od nazwiska. Zrób z niego słowo takie jak wojtasacja.
A potem zakomunikuj to całemu światu.
2. Połączenie dwóch starych usług
Drugi pomysł podsunęła mi, zupełnie niechcący, jedna z klientek.
Poprosiła mnie o zredagowanie bajki dla dzieci.
Ale dodała, żebym redagując tekst, od razu tłumaczył jej, dlaczego coś zmieniłem, coś usunąłem czy coś dopisałem.
Jednym słowem, poprosiła, żebym nauczył ją pisania bajek dla dzieci, pracując z nią na jej własnym tekście.
Nawiasem mówiąc, wyobraź sobie mechanika, który uczy cię naprawiać auta, używając do tego twojego własnego samochodu.
Myślę, że chętnych na taką usługę byłoby całkiem sporo.
Chcesz radykalnie poprawić jakość postów na LinkedIn?
Przetestuj za darmo moją nową usługę.