[53] Mam lepszy pomysł na posty Macieja Zielińskiego (tego od aparatu)

Maciej Zieliński

używa aparatu do mówienia.

Potrzebuje go, żeby porozumiewać się ze światem.

Efekty – są zjawiskowe.

Pytanie jednak brzmi:

jak osoby takie jak on mogą przebić się na LinkedIn ze swoją ofertą?

Czy same świetne fotografie wystarczą, żeby mieć tutaj rzesze obserwatorów?

I tak, i nie.

Tak, bo zachwycające zdjęcie jest magnesem samym w sobie.

Nie, bo równie ważna jest osobowość samego autora oraz umiejętność budowania społeczności wokół siebie.

Gdybym był Maciejem…

sięgnąłbym po kilka prostych rozwiązań.

Dzięki nim mój profil byłby chętnie komentowany.

A ludzie przychodziliby do mnie, żeby ogrzać się w ciepełku, które mój profil emituje.

Oto kilka pomysłów do wykorzystania.

Podpis pod zdjęciem

Rzecz najprostsza.

Wrzucam zdjęcie i proszę ludzi o wymyślenie pasującego tytułu (podpisu).

I coś jeszcze:

osoba, której pomysł zyska najwięcej reakcji, dostaje darmową konsultację dotyczącą np. jej zdjęcia profilowego lub czegoś innego.

Zdjęcie na zamówienie

Odwrotna zabawa.

Najpierw proszę ludzi o podanie tematu zdjęcia.

Temat może być totalnie abstrakcyjny, kompletnie od czapy.

Im trudniejszy, tym lepiej.

Wybieram ten pomysł, który uzyska najwięcej reakcji (albo najmniej, bo to naprawdę ciekawy trik).

Następnego dnia publikuję „zamówione” w ten sposób zdjęcie lub zdjęcia. Zrobione specjalnie na tę okazję albo wyjęte z archiwum.

I najważniejsze: dodaję wyjaśnienie, w jaki sposób udało mi się przełożyć słowa na obrazy.

To wyjaśnienie od razu pokazuje ludziom, że mają do czynienia z ekspertem.

Czego to reklama?

Wrzucam zdjęcie.

Może być portretowe, ale równie dobrze sprawdzi się reportażowe.

I zadaję jedno pytanie: czego reklamą mogłoby ono być?

Osoba, której komentarz ma najwięcej lajków, dostaje jakiś mały, ale zupełnie niezapowiedziany prezent.

Dlaczego?

Bo w ten sposób zwiększam szansę na to, że opowie o tym prezencie swoim obserwatorom, publikując o tym osobny post.

Czego reklamę chcecie?

Sytuacja odwrotna: proszę ludzi o podanie, czego fotograficzną reklamę mam zrobić.

I znów wygrywa komentarz z największą (lub najmniejsza) liczbą reakcji.

Następnego dnia publikuję zamówione w ten sposób zdjęcie, dodając parę słów wyjaśnienia.

O czym to reportaż?

Podobnie można postąpić z reportażem.

Czyli wrzucić zdjęcia i zadać pytanie.

Albo poprosić najpierw o temat reportażu i następnego dnia pokazać efekty.

Historia przed i po

Wrzucam zdjęcie.

W poście piszę, co wydarzyło się tuż przed jego wykonaniem i po zrobieniu tej czynności.

Jeśli to możliwe, poszerzam perspektywę.

Piszę, co wydarzyło się dużo wcześniej.

Sięgam do głębszej historii (np. do historii życia bohatera fotografii).

Darmowy kurs fotografii

Wrzucam posty zawierające stare fotografie sprzed wielu dekad i na ich przykładzie uczę podstaw kompozycji itp.

Wrzucam moje najgorsze zdjęcia i uczę na nich o błędach, które popełniłem.

Prezent dla Macieja

Na koniec mam dla bohatera tego artykułu mały prezent.

A nawet dwa.

Pierwszy to mój tekst do posta opartego na którymś z powyższych pomysłów. Jeśli Maciej zechce, chętnie taki post stworzę.

➡️ Drugi prezent to zaproszenie na darmową konsultację dotyczącą contentu.

➡️ (to również zaproszenie dla Ciebie, drogi czytelniku 🙂

A gdyby tak pisać na LinkedIn bez AI?

To, co Maciej Zieliński robi aparatem fotograficznym, ja od ponad 14 lat robię klawiaturą laptopa.

Jeśli chcesz nauczyć się pisać na LinkedIn lepiej niż inni, zobacz DARMOWĄ próbkę niezwykłego szkolenia i odbierz cenną nagrodę.

Szkolenie jest niezwykłe, bo nauka odbywa się w trybie 1:1, drogą mailową.

A oferta jest naprawdę trudna do odrzucenia.

Jeśli masz słabe nerwy, lepiej nie klikaj:

➡️ szkoła pisania na LinkedIn bez AI

➡️ Zobacz więcej dobrych pomysłów: