Lista dziwnych narzędzi, których używam do pisania


 


 

Dziś zapraszam Was za kulisy copywriterskiego świata.

Pokażę Wam, jakich narzędzi używam w swojej pracy.

 


 

Skrzynka po pomidorach

Leży pod biurkiem i chroni mnie przed zapaleniem żył.

Kładę na niej stopy, kiedy piszę.

 


 

Pudełko po laptopie

Stoi na biurku i służy jako podkładka pod laptop.

Dzięki pudełku nie muszę się garbić, żeby zobaczyć, co napisałem.

 


 

Poduszka

W chwilach umysłowego zatwardzenia, przykładam głowę do poduszki i zasypiam.

Kiedy się budzę, pomysły już czekają na wpisanie do edytora tekstu.

 


 

Kartki papieru formatu A4

Zapisuję na nich różne pomysły. Jest ich tyle, że do większości już nie wracam.

Trochę przypominam tym wiewiórkę, która nigdy nie pamięta, gdzie zachomikowała znalezione orzechy.

 


 

Stary długopis

Łączy mózg z kartką papieru.

 


 

Stary chiński laptop bez klawisza „z”

Stanisław Wyspiański miał rację, pisząc, że „Chińczyki trzymają się mocno”.

 


 

Stary piec centralnego ogrzewania

Zimą wpadam często do kotłowni, żeby go nakarmić.

Wtedy wpadam na pomysły, na które nie da się wpaść przy biurku.

Minusem tego rozwiązania jest to, że nie działa latem.

 


 

Muzyka z filmu „K-Pax”

Ostateczna broń w walce z brakiem weny.

Używam jej w najtrudniejszych przypadkach, kiedy w głowie jest tak pusto, że zaczyna się zachowywać jak balon wypełniony helem.

 


 

Kawa po krakowsku / poznańsku

Kubek z kawą, która nigdy się nie kończy.

Za każdym razem, kiedy dochodzę do dna, zalewam fusy nowym wrzątkiem.

Dzięki temu głowa myśli, że jest na dopingu, a kieszeń się cieszy, że nie gubi złotówek.

 


 

Schody

Dzięki chodzeniu po nich, waga łazienkowa wytrzymuje jeszcze mój ciężar.

W efekcie – nie ląduję w szpitalu, więc mam więcej czasu na siedzenie i pisanie.

 


 

Keyboard

Lubię czasem wypuścić palce na klawiaturę pianina, żeby sobie poskakały po swojej ulubionej łące.

Wolę, żeby pobrykały tam, niż pisząc teksty dla klientów.

 


 

Kosiarka

Dobrze się myśli o pisaniu, chodząc za kosiarką.

A że trawnik wygląda potem, jak wygląda…

Trudno 🙂